MONAKO – PRZEWODNIK PO LUKSUSOWYM KRAJU NA LAZUROWYM WYBRZEŻU

Poznaj ciekawostki o tym miniaturowym kraju położonym na Lazurowym Wybrzeżu! Znajdź odpowiedź na pytanie jak zwiększa swoją powierzchnię terytorialną oraz dlaczego jest to tak luksusowe i drogie Państwo. Przeczytaj gdzie warto zajrzeć i co zobaczyć mając choćby kilka godzin na zwiedzanie! Nie przegap praktycznych wskazówek, które są na końcu posta 😉

Monako to malutki kraj na Riwierze Francuskiej, położony 18 km na wschód od Nicei. Jego powierzchnia to tylko 2,02 km², co czyni go drugim najmniejszym (po Watykanie), niezależnym państwem świata. Z kolei długość linii brzegowej ma nieco ponad 4 km, dlatego Monako możemy z łatwością zwiedzić w jeden dzień. Co ciekawe, Monako to tzw. państwo-miasto, które nie ma stolicy i jest podzielone na 4 dystrykty:  Monaco-Ville, Monte Carlo, La Condamine i Fontvieille. Miłym akcentem łączącym Polskę i Monako jest flaga – odwrotna do naszej – czerwono-biała. Jeśli chodzi o ustrój to warto wiedzieć, że Monako jest Księstwem, którego głową jest Książę Albert II Grimaldi. Co prawda Monako nie należy do Unii Europejskiej, ale można swobodnie (i bezpłatnie) wjechać na teren Księstwa, a obowiązującą walutą jest euro.

Dlaczego Monako uznawane jest za luksusowy kraj? Głównym powodem jest brak obowiązującego podatku dochodowego. Dlatego Monako jest rajem podatkowym i wielu zamożnych ludzi inwestuje tam swoje pieniądze. W tym malutkim państwie znajdziecie najsłynniejsze kasyno na świecie, które przyciąga miliony turystów, a także najdroższe hotele, restauracje i sklepy. To sprawia, że ceny są tam wysokie, a co za tym idzie także koszty życia. Dla lepszego zobrazowania sytuacji podam Wam jeden z kluczowych wskaźników – koszt metra kwadratowego mieszkania w Monako to kwota rzędu ponad 20 000 euro. Łatwo policzyć, że koszt mieszkania o powierzchni 50 m² to ponad milion euro! Teraz już chyba nie macie wątpliwości, że ten kraj jest bardzo luksusowy 🙂

Otoczenie w Monako jest piękne i zadbane, utrzymane na najwyższym poziomie. Po ulicach jeżdżą samochody warte miliony jak nie miliardy, a trawa w parkach jest tak zielona, jakby była pomalowana. Ten kraj można polubić lub znienawidzić 😉 My zdecydowanie go polubiliśmy za bardzo przyjemne widoki i spokojne zwiedzanie bez tłumów w pełnym sezonie (pomijając Kasyno, w którym ciężko o brak turystów). Miło było popatrzeć na tak piękne budynki, wypielęgnowane parki czy kipiące złotem wnętrza. To było także ciekawe doświadczenie zobaczyć tak idealne i bogate państwo, jednakże tam szczególnie widać ogromny konsumpcjonizm społeczeństwa, co wg nas nie jest pozytywnym trendem. Jedno jest pewne, zwykłemu Kowalskiego potrzeba sporo dystansu podczas zwiedzania Monako, by nie popaść w depresję od bijącego przepychu i rozrzutności 🙂

Co bardzo mile nas zaskoczyło wejścia do niektórych atrakcji są darmowe! Dobrym przykładem jest Ogród Japoński położony na wybrzeżu, obok Forum Grimaldi (centrum konferencyjne). Ogród czynny jest codziennie od godz. 9 rano aż do zachodu słońca. To świetne miejsce, aby odpocząć w zielonym, pięknie zaprojektowanym otoczeniu. Znajdziecie tam staw, a w nim aż 18 rodzajów karpi. Są też alejki, kładki i mostki, którymi można spacerować. Oczywiście w Ogrodzie Japońskim nie mogło też zabraknąć symbolicznego czerwonego mostka, a wszystko jest urządzone zgodnie z filozofią zen, według której najważniejsze znaczenie mają przestrzenie między kamieniami. Innymi charakterystycznymi elementami Ogrodu są wkomponowane w parkową przestrzeń latarnie japońskie czy miejsce medytacji i relaksu przy źródełku. Na jego terenie jest również spory zadaszony taras – idealne schronienie przed upałem. Zwiedzajcie dokładnie, bo w zakamarkach kryją się takie atrakcje jak np. wodospad!

Nie tylko Ogród Japoński jest zadbanym i pięknym terenem zielonym w Monako. W tym luksusowym państwie każdy park jest dopieszczony i wygląda fenomenalnie. Wysokie palmy połączone z egzotycznymi roślinami, chodniki i ławeczki, ogromne drzewa z wystającymi korzeniami, strumyk, a przy nim odpoczywająca mewa to obrazek zwykłego, miejskiego parku. Czyż nie pięknie byłoby codziennie tamtędy przechodzić do pracy? 🙂

Poza wspomnianą zielenią ten kraj kojarzy mi się też z wysokimi wieżowcami. Trudno się dziwić, że w Monako jest ich mnóstwo – na 2 kilometrach kwadratowych ciężko byłoby inaczej zmieścić prawie 40 tys. mieszkańców. Powierzchnia to jeden z największych problemów malutkiego Monako. Potencjał jest duży, niestety ziemia nie jest z gumy. Chociaż w tym przypadku można by polemizować! Monako (zresztą podobnie jak Dubaj) powiększa swoją przestrzeń terytorialną nadbudowując ląd w kierunku morza. Zobaczcie na poniższym zdjęciu jak im to dobrze idzie!

Przejdźmy do najważniejszej atrakcji tego państwa, a jest nim niewątpliwie Casino de Monte Carlo. Z daleka wyróżniający się budynek zrobił na nas ogromne wrażenie. Piękne zdobienia i ornamenty to jego największy atut!

Wejście do lobby kasyna jest darmowe z czego nie omieszkaliśmy skorzystać 🙂 Zanim jednak wejdziecie Wasze torby zostaną sprawdzone przez ochronę. W przejściu przywita Was bogini fortuna trzymająca róg obfitości wypełniony monetami.

Lobby kasyna jest złote, bogato zdobione, wypełnione malowidłami, z przeszklonym dachem z witrażami. Wystrój robi wrażenie! W lobby kupicie żetony do gry w kasynie, które czynne jest dla graczy od godziny 14. Pamiętajcie, że trzeba mieć odpowiedni ubiór – długie spodnie i pełne buty obowiązkowo! Co więcej, do kasyna nie można też wchodzić z elektroniką (telefon, aparat odpada), dlatego też odpuściliśmy.. Natomiast jeśli chcielibyście zwiedzić kasyno to możecie to zrobić tylko w godzinach 9-12, kiedy odbywają się prace porządkowe. Taka przyjemność kosztuje 17 euro od osoby. Jeśli się wybierzecie koniecznie dajcie znać jak było 🙂 Jeśli się nie zdecydujecie to pozostaje Wam świetna zabawa w lobby zarówno dla małych jak i dużych dzieci 😉 Możecie do woli przenosić wielkie żetony, robić sobie z nimi zdjęcia, a jak nie będziecie w stanie ich utrzymać (a są naprawdę ciężkie, choć nie wyglądają) to pozostaje Wam pamiątkowa fotka z wielką, złotą ruletką! Takie atrakcje czekają na każdego, dlatego koniecznie wejdźcie do Casino de Monte Carlo. W końcu przechadzał się tam sam James Bond, więc naprawdę warto!

Na skwerze przed kasynem znajduje się lustro, które jest jednym z najczęściej fotografowanych ujęć – zarówno od przodu, gdy widzimy w nim swoje odbicie i kasyno, jak i od strony kasyna, gdzie możemy uchwycić w lustrze jego miniaturkę. Obydwie opcje bardzo mi się podobają!

Obok kasyna znajdziecie dwa z najsłynniejszych (i zarazem najdroższych) hoteli w Monako. Pierwszy z nich to Hotel Metropole, gdzie obsługa zatrzymuje ruch uliczny by goście mogli wyjechać (zdjęcia niżej).

Natomiast drugi to znany Hotel de Paris znajdujący się kilka kroków od kasyna. Z kolei naprzeciwko hotelu, po drugiej stronie kasyna, jest luksusowa kawiarnia Cafe de Paris. Miałam pomysł napić się tam Aperola, ale ostatecznie stwierdziłam, że to miejsce nie jest warte by wydać na niego 18 euro 😉 Jeśli jednak będziecie mieć ochotę na chwilę burżuazji to możecie tam wypić cappuccino za 6 euro lub małe piwo za 9 euro.

Za kasynem, przy wybrzeżu znajdują się niewielkie ogrody, w których przyjemnie jest chwilę odpocząć czy przespacerować się. Zobaczycie tam nowoczesną sztukę w postaci rzeźb (na zdjęciu rzeźba „Adam i Ewa”) lub innych, ciekawych tworów, jak np. wielką dłoń, z którą można przybić piątkę 🙂 Jest to też dobry punkt obserwacyjny na port Hercule.

W trakcie naszego pobytu załapaliśmy się na wystawę klubu motoryzacyjnego Automoblie Club de Monaco. Mieliśmy okazję obejrzeć za darmo zabytkowe samochody, które były zaparkowane na tyłach kasyna. Zobaczcie jakie perełki!

Monako jest znane na całym świecie z corocznego wyścigu mistrzostw Formuły 1, czyli Grand Prix Monaco. Tor wyścigowy biegnie ulicami, którymi na co dzień poruszają się normalne pojazdy. Jest to jedyne takie widowisko, które można oglądać bez biletów, z ulic i budynków znajdujących się przy trasie. Co więcej, tor w Monako jest jednym z najbardziej wymagających torów spośród wszystkich F1. Kierowcy bolidów zmieniają biegu średnio co 2 sekundy, czyli ok. 40 razy na jedno okrążenie! Jednocześnie tor ten jest uznawany za jeden z najbardziej niebezpiecznych. Na zdjęciu słynny, ostry zakręt przy hotelu Fairmont. Robi wrażenie, prawda? I pomyśleć, że jeżdżą tędy zwykłe osobówki, a nawet czerwony, piętrowy, turystyczny autobus (więcej o tej idei przeczytasz w CITY RED BUS – ALTERNATYWNY SPOSÓB ZWIEDZANIA BOLONII). Jeśli jesteś fanem Formuły 1 to Monako powinno się znaleźć na Twojej „bucket list”! Pamiętaj jednak, że w czasie Grand Prix ceny są bardzo wysokie.

Dodatkową atrakcją dla wielbicieli motoryzacji jest możliwość zwiedzania garażu Księcia Alberta II, w którym zobaczycie bogatą kolekcję jego samochodów. Nie jest to muzeum, a prywatna kolekcja 100 zabytkowych pojazdów – od bolidów po karoce. Obiekt ten nazywa się Kolekcja Samochodów Zabytkowych (z fr. l’Exposition de la Collection de Voitures Anciennes de S.A.S. Le Prince Souverain de Monaco) i znajdziecie go nad sklepem Careffour w dzielnicy Fontvieille. Bilet wstępu kupicie za 6,50 euro.

Kolejnym miejscem, które zwiedziliśmy było Wzgórze Zamkowe. Ale zanim do niego doszliśmy mijaliśmy po drodze Port Hercule (oglądany wcześniej z ogrodów za kasynem).

Port znajduje się w dzielnicy La Condamine, między dystryktem Monte Carlo, a Monaco Ville, do którego zmierzaliśmy. Przy wejściu do portu zobaczycie pomnik jednoznacznie informujący, że Monako to państwo, w którym motoryzacja odgrywa bardzo istotną rolę. Tak było kiedyś i jest po dziś dzień!

Przechodząc przy porcie trafiliśmy na zawody jeździeckie firmowane marką Longines, która jest głównym partnerem światowego sportu jeździeckiego. Pierwszy raz mieliśmy okazję zobaczyć takie wydarzenie na żywo. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, jednakże widok dyszących koni przy ponad 40 stopniowym upale wzbudzał w nas mieszane uczucia co do zasadności tego sportu..

Udaliśmy się dalej, pod górę w kierunku Oceanarium i Pałacu Królewskiego. Po drodze mijaliśmy przepiękne widoki na zatokę i port. To był jeden z piękniejszych widoków, które mogliśmy podziwiać w Monako! Była to też idealna okazja na krótką przerwę na murku z najlepszy trunkiem pod słońcem – zimnym prosecco. Takie momenty w trakcie podróży uwielbiam najbardziej! 🙂

Minęliśmy wejście na Wzgórze i zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć w specjalnej ramce. Niespiesznym tempem zwiedzaliśmy dalej ten piękny, malutki kraj.

Dotarliśmy do Oceanarium, które chcieliśmy zwiedzić, niestety okazało się, że mimo otwarcia nie wpuszczali już nikogo, bo można było wejść nie później niż godzinę przed zamknięciem. I tak jedna z większych atrakcji, które mieliśmy zobaczyć, przeszła nam koło nosa! No cóż, będzie po co wracać 🙂 A Wy koniecznie wybierzcie się wcześniej niż my, bo ponoć naprawdę warto zwiedzić Muzeum Oceanografii. Zobaczycie tam potężne akwaria morskie z rekinami, niezliczone ilości ryb, piękną rafę koralową, a nawet będziecie mogli pogłaskać małego rekina! Wstęp kosztuje 16 euro.

Nie załapaliśmy się też na wejście do znajdujących się obok ogrodów Saint – Martin, ale za to poszliśmy na punkt widokowy na dzielnicę Fontvieille. Z góry świetnie widać ten dystrykt zajmujący powierzchnię  jedynie 0,3 km kw. Osiedle to zostało wybudowane na terenie odebranym morzu. Tam mieści się jedyny port lotniczy w Monako, a konkretnie heliport, czyli lądowisko dla helikopterów. Widok z tego punktu był szczególnie urokliwy, gdyż trafiliśmy tam na złotą godzinę, kiedy słońce powoli chowało się za sąsiednie wzgórze.

Wejście na ten punkt znajduje się naprzeciwko zabytkowej katedry św. Mikołaja w Monako. To jeden z najpiękniejszych budynków w Monako. Koniecznie wejdźcie do środka!

Obok katedry znajduje się równie imponujący zabytek – Pałac Sprawiedliwości. Bardzo spodobał mi się klimat tej części Monako. Bez wieżowców i ulicznego zgiełku luksusowych samochodów. Monaco Ville to zdecydowania moja ulubiona dzielnica, dlatego żałuję, że tak późno tam dotarliśmy.

Następnie udaliśmy się w kierunku Pałacu Książęcego. Weszliśmy na ogromny pusty plac znajdujący się przed Pałacem. Sam budynek nie powala swoją architekturą. Jest dosyć skromny jak na tutejsze standardy. Co ciekawe, gdy flaga na Pałacu jest uniesiona oznacza, że Książę przebywa w Pałacu, natomiast gdy jest opuszczona znaczy, że go w nim nie ma. Ale jeśli będziecie mieć szczęście może uda Wam się go zobaczyć w małej bramie znajdującej się po lewej stronie od głównego wejścia ze strażnikami – tamtędy Książę wjeżdża i wyjeżdża. Pałac przyciąga rzeszę turystów, szczególnie dlatego, że jest oficjalną siedzibą rodziny królewskiej Grimaldich i to od ponad 700 lat. Jego zwiedzanie jest możliwe od kwietnia do połowy października, w godzinach 10 – 18, a w lipcu i sierpniu nawet do 19. Bilet normalny kosztuje 8 euro i można go kupić w sklepie z pamiątkami przed Pałacem. Dostępne są także bilety łączone na Oceanarium i Pałac – ta opcja jest najbardziej korzystna finansowo jeśli chcecie zwiedzić obie atrakcje. Do zwiedzania udostępnione jest zachodnie skrzydło, gdyż pozostałe części należą do prywatnych rezydencji rodziny królewskiej. Co więcej, w Pałacu nie można robić zdjęć ani nagrywać filmów. Jeśli będziecie planować zwiedzanie, koniecznie wybierzcie się tam przed samym południem i zajmijcie dobre miejsca – wtedy odbywa się też widowiskowa zmiana warty karabinierów przed Pałacem.

Po zwiedzaniu Pałacu najlepiej udać się w dół ścieżką Rampe de la Major, żeby zobaczyć jedne z najbardziej pocztówkowych widoków Księstwa Monako.

Zachodzące słońce pięknie oświetlało port Hercule i tym akcentem zakończyliśmy dzień w luksusowym Monako. Na koniec mam jeszcze dla Was kilka praktycznych informacji. Życzymy udanej wycieczki!

Do Monako najlepiej dojechać pociągiem z Nicei (sprawdź też NICEA – PRZEWODNIK PO STOLICY LAZUROWEGO WYBRZEŻA). My jechaliśmy z dworca głównego Gare Nice Ville i wysiedliśmy po 20 minutach na dworcu głównym Monaco. Pociąg jedzie dalej, dlatego szukajcie połączenia do Vintimille. Koszt biletu normalnego w jedną stronę za osobę to 4,1 euro w niebieskich automatach (zdjęcie niżej) na dworcach. Natomiast jeśli kupicie go wcześniej przez Internet zapłacicie jedynie 2,50 euro. Podróż była bardzo komfortowa, klimatyzowanym i czystym wagonem klasy ekonomicznej z wyznaczonymi miejscami siedzącymi. Mieliśmy też okazję podjechać kilka przystanków autobusem miejskim w Monako, który był równie wygodny jak pociąg. Bilety na komunikację miejską możecie kupić w czerwonych automatach (zdjęcie niżej) w cenie 1,50 euro od osoby.

Jeśli macie jakieś pytania albo chcecie podzielić się Waszymi doświadczeniami zostawcie komentarz 🙂 Będzie nam bardzo miło!

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *