Podróże,  Sycylia,  Taormina,  Włochy

TAORMINA W JEDEN DZIEŃ

Zapraszam na jednodniową wycieczkę do Taorminy. To starożytne miasteczko malowniczo położone na wzgórzu słynie z przepięknych widoków na wybrzeże, znajdujące się na nim miejscowości, okoliczne wysepki i Morze Jońskie. Poza tym jest pełne urokliwych uliczek, choć trzeba mieć dobrą kondycję by je zwiedzać, bowiem większość z nich jest pokryta kamiennymi schodkami. Taormina przyciąga tłumy turystów, a my nie omieszkaliśmy sprawdzić czemu zawdzięcza swoją popularność.

W tym wpisie pokażę Wam co udało nam się zobaczyć w trakcie 1 dnia. Na końcu powiem także czego nie zwiedziliśmy i zapewne nadrobimy następnym razem 😉 Niżej mapka Taorminy ze wszystkimi miejscami, zapiszcie ją na telefonie i wykorzystajcie w trakcie wizyty. Z pewnością ułatwi Wam zwiedzanie!

Z informacji praktycznych, zwiedzanie zaczęliśmy przy Porta Catania, jednej z dwóch głównych bram prowadzących do miasteczka. Jak nazwa wskazuje położona jest od strony Katanii. Dlaczego zaczęliśmy akurat z tej strony? Po pierwsze, na wycieczkę do Taorminy wybraliśmy się właśnie z Katanii. Po drugie, naszym celem był antyczny teatr i przejście głównej ulicy Corso Umberto, a to idealnie zgrywało się ze startem właśnie przy Porta Catania.

Trasa samochodem z Katanii do Taorminy to ok. 60 km. Droga zajęła nam godzinę, a koszt autostrady dla osobówki wyniósł 1,7 euro. Zaparkowaliśmy samochód na płatnym parkingu Parcheggio Porta Catania. Za 5 godzin zapłaciliśmy 9 euro. Stawki parkingowe są uzależnione od ilości godzin i terminu, dlatego jeśli chcecie sprawdzić aktualne ceny możecie to zrobić pod tym linkiem.

Taormina widok

Po przejściu Porta Catania znaleźliśmy się na głównym deptaku Taorminy, czyli ulicy Corso Umberto. Tam zlokalizowane są różne sklepiki, zarówno te mniejsze, lokalne, z pamiątkami jak i znanych międzynarodowych sieciówek. Na Corso Umberto jest też mnóstwo knajpek, restauracji i kawiarni. Niestety żadnej Wam nie polecę, bo akurat mieliśmy swój prowiant 🙂

Z Corso Umberto odchodzą bardzo klimatyczne uliczki. Po lewej mijaliśmy te prowadzące w górę, z kolei po prawej były uliczki wiodące w dół. Wszystkie pokryte schodkami. Niektóre wąskie na jedną osobę, inne szersze, bardziej pokaźne. Ze względu na wózek nie zwiedzaliśmy każdej uliczki, choć nie powiem chciałoby się przejść je wszystkie, ale odpuściliśmy dźwiganie spacerówki z Małym i bambetlami (jeśli nie znacie tego słowa są to ironicznie nazwane podręczne bagaże).

Po kilku minutach spaceru doszliśmy do Piazza Duomo, czyli placu katedralnego. Zatrzymaliśmy się przy fontannie otoczonej rzeźbami koni. Wypływająca z ich ust woda jest zdatna do picia, my jednak poprzestaliśmy na zmoczeniu rąk i chwili zabawy z Leonem.

Przy placu katedralnym nie może zabraknąć katedry i tak jest w tym przypadku – średniowieczny katolicki kościół Duomo di Taormina jest jednym z najważniejszych zabytków Taorminy. Na nas jednakże nie zrobił wrażenia, a do wnętrzna nie zaglądaliśmy.

Idąc dalej Corso Umberto dochodzimy do największego placu miejskiego Piazza IX Aprile. Tam poza zabytkowym kościołem Chiesa di San Giuseppe oraz wieżą zegarową nazywaną także Porta di Mezzo, możemy zobaczyć niesamowitą panoramę. Widok z balkonu Belvedere di Taormina jest piękny . Urwiste zbocze porośnięte śródziemnomorską roślinnością, bezkres Morza Jońskiego i znajdujące się pod nami miasteczka położone na wybrzeżu robią wrażenie. Nam trafił się akurat pochmurny dzień, przy słonecznej pogodzie efekt musi być jeszcze lepszy!

Zmierzaliśmy dalej w stronę Porta Messina, czyli drugiej bramy prowadzącej do miasteczka, tej od strony Messyny. Do samej bramy nie doszliśmy, bo akurat przewalał się tłum przechodniów, lecz z kilkunastu metrów wydawała się taka sama jak Porta Catania.

Minęliśmy średniowieczny pałac Palazzo Corvaja i przed bramą skręciliśmy w Via Teatro Greco, jak nazwa wskazuje prowadzącą do antycznego teatru greckiego. W zasadzie to był główny cel naszej wycieczki. Podczas tej podróży (przypomnę dla tych, którzy może nie wiedzą – na Sycylii byliśmy przez miesiąc z 7 miesięcznym Leonem) nie stawialiśmy na intensywne zwiedzanie zabytków wewnątrz, jednak tej atrakcji nie mogliśmy pominąć!

Jest to niewątpliwie największa atrakcja Taorminy. Starożytny Teatro Greco pochodzi z III w.p.n.e. i był jednym z dwóch najważniejszych teatrów na Sycylii (drugi w Syrakuzach). Został mocno rozbudowany przez Rzymian i przekształcony pod walki gladiatorów. Może pomieścić nawet 9 tysięcy widzów i dziś pełni istotną funkcję kulturalną – odbywają się tu liczne występy czy spektakle.

Wejście do teatru kosztuje 13,5 euro za bilet normalny, a dzieci do 18 roku życia wchodzą za darmo. Koszt przewodnika to 11 euro. Godziny otwarcia teatru różnią się w zależności od terminu, a przede wszystkim pory roku. Warto wcześniej sprawdzić je na tej stronie i przy okazji zaopatrzyć się w bilety by uniknąć stania w kolejce, która w wysokim sezonie może być naprawdę długa.

Jeśli chodzi o udogodnienia dla rodzin z dziećmi to dużym plusem jest to, że zostaliśmy wpuszczeni poza kolejką (ze względu na niemowlaka w wózku). Mogliśmy również jeździć po całym terenie teatru. Jednakże jest to możliwe tylko w dolnej części. Na górę niestety nie ma jak wjechać – wejście jest tylko schodami. Dlatego zostawiliśmy wózek pod sceną, zachustowaliśmy Leona i wspięliśmy się na szczyt by zobaczyć najpiękniejszy widok w Taorminie!

Przy słonecznej pogodzie na pewno efekt jest lepszy, ale nie narzekaliśmy, bo taka pogoda była idealna na zwiedzanie, szczególnie z niemowlakiem. Myślę, że w pełnym słońcu byłoby ciężko wytrzymać, dlatego pamiętajcie o kapeluszu i wodzie jeśli wybieracie się tam w lecie.

Jeśli chodzi o zasady obowiązujące na terenie teatru to pamiętajcie proszę, że nie wolno wchodzić na żadne kamienie, skały czy inne pozostałości teatru. Za każdym razem gdy ktoś wszedł na nie ochrona od razu reagowała, mimo to co chwilę widzieliśmy takich osobników.

Natomiast można chodzić i siedzieć na trybunach, co zresztą jest bardzo przyjemne. Można również konsumować na terenie teatru i co najważniejsze nie ma ograniczenia czasowego na oglądanie tych niezapomnianych widoków.

Na szczycie teatru rozciąga się również widok na słynną wyspę Isola Bella (choć lepiej widać ją z tarasu widokowego Belvedere di Via Pirandello). Warto przejść dokładnie górną część teatru by zobaczyć całą panoramę okolicy.

Po zwiedzaniu teatru, które zajęło nam około dwóch godzin (razem z karmieniem i przewijaniem Leona) udaliśmy się w drogę powrotną, gdyż zbierało się na deszcz. Nie zobaczyliśmy Odeonu i ponoć bardzo ładnych ogrodów w parku Villa Comunale di Taromina. Jednakże nie smucimy się, bo kiedyś tam jeszcze wrócimy.

Mimo średniej pogody, która towarzyszyła nam w trakcie zwiedzania Taorminy, przez co nie było tzw. „efektu wow”, uważamy, że warto odwiedzić to miasteczko, a przede wszystkim wejść na ruiny teatru greckiego. Nawet jeśli nie jesteście fanami zwiedzania takich miejsc to widok, który tam zobaczycie zapadnie Wam w pamięci na długo, a tak położonych, antycznych zabytków jest niewiele na świecie! Czekamy na Wasze komentarze – powiedzcie, jak było w Taorminie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *