WYSPA HVAR – PRAKTYCZNY PRZEWODNIK Z NAJPIĘKNIEJSZYMI MIEJSCAMI

Jedna z największych chorwackich wysp – Hvar, to bohaterka dzisiejszego wpisu. Tym razem dowiecie się jak dostać się na tę wiecznie zieloną wyspę, co na niej warto zobaczyć i na jakiej plaży można poczuć się jak w prawdziwym raju. Oczywiście nie zabrakło też praktycznych informacji z cyklu gdzie spać i zjeść. Zobaczcie co dla Was przygotowałam tym razem, a zapragniecie odwiedzić Hvar szybciej niż sądziliście.

Wyspa Hvar jest jedną z największych chorwackich wysp, bardzo popularną wśród turystów. Hvar niejednokrotnie pojawia się w różnych rankingach. A to na najpiękniejszą wyspę, a to najbardziej romantyczny kierunek podróży poślubnej, a to na najatrakcyjniejsze miejsce w Chorwacji. I rzeczywiście wyspa Hvar ma niezwykły urok, o którym przekonaliśmy się i my podczas tygodniowego pobytu w różnych jej częściach.

W poniższym spisie treści zawarłam podstawowe pytania dotyczące praktycznych informacji, które zapewne pojawiają się w niejednym przewodniku. Jednakże dwa podpunkty zasługują na szczególną uwagę (co zobaczyć i gdzie plażować), gdyż wskazują najpiękniejsze miejsca jakie zobaczyliśmy na Hvarze, bez których wizyta tam nie byłaby tak wspaniała, a musicie wiedzieć już na wstępie, że jesteśmy zauroczeni tą wyspą!

Jak dostać się na wyspę Hvar?

Co zobaczyć na wyspie Hvar?

Gdzie plażować na wyspie Hvar?

Gdzie spać na wyspie Hvar?

Gdzie zjeść na wyspie Hvar?

Jak dostać się na wyspę Hvar?

Jedyną opcją aby z kontynentu dostać się na wyspę Hvar jest transport promem lub statkiem. Najłatwiej skorzystać z usług z chorwackiego armatora – Jadroliniji. Szczegółowo opisałam cały proces standardowej przeprawy promowej w poście SPLIT W PIGUŁCE – CO WARTO ZOBACZYĆ W JEDEN DZIEŃ, INFORMACJE PRAKTYCZNE w zakładce informacje praktyczne – port i promy na wyspy. Koniecznie zajrzyjcie tam planując podróż na Hvar!

Jeśli chcemy przeprawić się na Hvar wraz z samochodem musimy szukać połączenia do miast Stari Grad ze Splitu lub Sucuraj z Drvenika – tylko na tych dwóch trasach kursują duże jednostki Jadroliniji transportujące auta na Hvar. Jeśli interesuje nas jedynie przeprawa pasażerska to możemy również przypłynąć do portu w Hvar Town (czyli miasta Hvar na wyspie Hvar 😉 ) z kilku destynacji jak np. z Dubrovnika lub z wysp Brać, Korcula czy Vis. Wszystkie opcje znajdziecie na oficjalnej stronie Jadrolinija, która jest bardzo przejrzysta i intuicyjna. Tam również dostępne są dokładne cenniki i terminy. Szczególnie polecamy ściągnąć aplikację Jadrolinija na telefon, dzięki której szybko kupicie bilety na interesujący Was prom.

Nasza przeprawa ze Splitu do miasta Stari Grad trwała 2h. Koszt biletu za dwie dorosłe osoby i samochód o długości do 5m i wysokości poniżej 2m wyniósł 328 kun (w przeliczeniu ok. 194 zł). Podróż była bardzo komfortowa, a widoki po drodze nie pozwalały się nudzić 🙂

Co zobaczyć na wyspie Hvar?

Największym i zarazem najpopularniejszym miasteczkiem na wyspie jest Hvar, nazywany też zamiennie Hvar Town (żeby nie mylić czy mówimy o wyspie Hvar czy mieście Hvar) będący aktualną stolicą wyspy. Znajdziecie w nim urokliwe Stare Miasto z wąskimi kamiennymi uliczkami, którymi bardzo przyjemnie można spacerować to w górę, to w dół. Spodziewajcie się sporej ilości schodków do pokonania 😉 Najprzyjemniej jest błądzić uliczkami popołudniu kiedy słońce opiera się o Hvar i wpada między wysokie mury przecinając nam drogę, a upał już tak mocno nie doskwiera.

Punktem centralnym Starego Miasta jest duży plac (Trg svetog Stjepana) z charakterystyczną katedrą św. Szczepana. Przy placu znajdują się też inne, zabytkowe budynki jak Arsenał, Teatr czy Loggia. Warto zatrzymać się tam na chwilę w pobliskiej kawiarni czy restauracji i poczuć iście śródziemnomorski klimat Hvaru.

Z placu możemy się udać dalej w uliczki lub przejść na nadmorską promenadę, która jest tu tak samo reprezentatywna jak w Splicie czy Trogirze. Drogie, luksusowe jachty przypływają do Hvaru i właśnie przy niej cumują, by każdy mógł je zobaczyć. Z kolei po drugiej stronie zatoki jest port dla mniejszych jachtów i żaglówek, dla mnie równie ładnych i godnych uwagi. Oczywiście nie brakuje tu restauracji i sklepików, jak to zazwyczaj bywa na rivie. Jednakże jest to przyjemne miejsce by usiąść pod palmą na ławeczce i podziwiać piękne otoczenie miasteczka Hvar.

W najbardziej wysuniętym punkcie promenady (dokładnie przed restauracją Gariful) jest mały port pasażerski, z którego możemy wybrać się promem lub statkiem na wycieczkę. Idąc dalej promenadą dojdziemy pod zabytkowy kościół franciszkański, który niestety był zamknięty w trakcie naszej wizyty, choć udało nam się wejść na jego dziedziniec. To jeden z ciekawszych zabytków w Hvar Town, dlatego jeśli macie ochotę na zwiedzanie warto tam zajrzeć.

Jednakże najciekawszym zabytkiem, którego nie można pominąć jest twierdza Tvrdava Fortica Španjola (z ang. Spanish Fortress) znajdująca się na wzgórzu górującym nad miasteczkiem Hvar. Możemy do niej dojść na piechotę ze Starego Miasta, ale wiąże się to z koniecznością wejścia pod górę dosyć stromymi schodami. Na szczęście jest też opcja podjechania samochodem pod samą twierdzę, dla osób które nie mogą pozwolić sobie na taki wysiłek, szczególnie w upale.

Nie zwiedzaliśmy wnętrz twierdz w Szybeniku, dlatego stwierdziliśmy, że wejdziemy do twierdzy Spanjola. Koszt biletu dla dorosłej osoby to 40 kun. Możemy też kupić bilet łączony na twierdzę i teatr w cenie 50 kun od osoby.

Na twierdzy spędziliśmy około dwie godziny niespiesznie zwiedzając jej zakamarki, których notabene nie ma zbyt wiele. Jest mała wystawa eksponatów wyłowionych z morza oraz więzienie, do którego schodzi się krętymi schodami i tak naprawdę nic tam nie ma poza kilkoma murami.

Na terenie twierdzy jest kawiarnia, w której można schłodzić się zimny napojem czy oryginalnym Magnumem. Nigdzie indziej nie widzieliśmy tych lodów, dlatego uprzejmie donosimy gdyby ktoś miał podobne zachcianki co ja w 4 miesiącu ciąży 🙂

Według nas najlepszą atrakcją twierdzy są repliki armat wychodzące z murów i cudowny widok na całe miasteczko, port i okoliczne wyspy.

Ten pocztówkowy obrazek często pojawia się w folderach promujących wyspę a nawet cały kraj, gdyż uznawany jest za jeden z najpiękniejszych widoków Chorwacji.

Ale czy warto wchodzić na twierdzę tylko dla tego widoku? Naszym zdaniem nie, gdyż praktycznie taki sam jest przed twierdzą, za darmo! Zobaczcie sami na poniższym zdjęciu 😉

Widoczne po prawej stronie wyspy to Paklinski otoci, czyli wyspy Paklińskie. To archipelag 16 niezamieszkałych wysp, które są głównym celem wycieczek turystów spędzających wakacje na Hvarze. Wyspy Paklińskie obfitują w piękne żwirkowo-piaszczyste plaże. Dostaniecie się tam małymi stateczkami czy taksówkami wodnymi, które rezerwujemy w miasteczku. My niestety nie wybraliśmy się na wyspy, ale już po samych zdjęciach widzieliśmy, że są cudne, dlatego koniecznie rozważcie taką wycieczkę!

Spod twierdzy można też zauważyć dobrze zachowane ruiny muru ciągnące się w dół, w stronę miasteczka. Warto wybrać się na spacer w jego okolicę, gdyż tam także czekają Was wspaniałe widoki.

Ciekawą atrakcją Hvar Town jest też latarnia morska Pokonji dol znajdująca się na niewielkiej, dzikiej wysepce. Żeby zobaczyć ją w niedalekiej odległości od brzegu trzeba wybrać się na półwysep Krizni Rat. Ze starówki dojdziemy tam promenadą, która potem zamienia się w zalesiony deptak, ale cały czas biegnie nad morzem. Na półwysep można też dojechać samochodem, bo deptak jest jednocześnie wąską drogą prowadzącą do plaży. Latarnia największe wrażenie robi o zmroku, kiedy jej światło jest zapalone i klimatycznie kręci się wkoło. To bardzo fajne miejsce na wieczorny spacer.

Kolejny urokliwym miasteczkiem na wyspie Hvar jest Jelsa, znajdująca się na północnym wybrzeżu, kilkanaście km od Stari Gradu. To dużo mniejsza i spokojniejsza miejscowość od Hvaru, w której jeszcze bardziej odnaleźliśmy lokalną atmosferę wyspiarskiego slow life’u.

Na uwagę zasługuje mały port i przylegająca do niego starówka. Z portu możemy popłynąć na niejedną wycieczkę po okolicznych plażach, a przede wszystkim dostać się promem na sąsiednią wyspę Brac – konkretnie do znanej miejscowości Bol, od której rzut beretem na słynny Zlatni Rat. Taka wycieczka była w naszych planach, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z niej na rzecz odpoczynku na jednej z pobliskich plaży. Przeprawa na Brac, co prawda jest bardzo krótka, bo trwa ok. 20-30 minut, ale perspektywa pobudki chwilę po 4 rano, żeby zdążyć na prom Jadroliniji o 6:00 jakoś skutecznie nas odwiodła od pierwotnego planu 😀 Z Jelsy kursuje sporo prywatnych łódek i statków, więc myślę, że bez problemu można znaleźć na mieście też inne połączenie na Brac, jednakże nie weryfikowaliśmy tego.

Jeśli chodzi o starówkę to jest ona raczej niewielka. Główny plac Pjaca (Trg Hrvatskog narodnog preporoda) otoczony jest restauracjami i małymi sklepikami, a jego charakterystycznym elementem jest widok na kościół Najświętszej Maryi Panny.

Warto wejść w boczne uliczki odbiegające od kościoła i przespacerować się w otoczeniu wysokiej, kamiennej zabudowy Jelsy. Z pewnością dotrzecie do mniejszego, ale dużo bardziej urokliwego placu św. Jana (Trg sv. Ivana) , na którym stoi ośmiokątny kościółek św. Jana z końca XVII wieku. Naszym zdaniem to najładniejsze miejsce zabytkowej starówki w Jelsie!

Jelsa jest małym miasteczkiem, w którym ciężko się zgubić, a większość uliczek prowadzi w dół, do promenady. Ta z kolei jest dosyć krótka i mniejsza niż chociażby w Hvarze, ale nie mniej urokliwa, szczególnie podczas złotej godziny.

W centralnym punkcie promenady w Jelsie znajdziecie też modny w turystycznych miejscowościach napis z wielkich, czerwonych liter „JELSA”. Raczej unikamy tego typu atrakcji i zazwyczaj są one mocno oblężone przez dzieciaki, ale w czasie sjesty miasteczko było totalnie puste, dlatego poczyniliśmy kolejną pamiątkę do albumu z wakacji.

Jelsa mocno stawia na turystykę zapewniając różne atrakcje, szczególnie fajne dla dzieci. Ale jak widać nie tylko dzieci mogą mieć z nich uciechę 🙂 W parku znajdującym się przy porcie zamontowano piękną huśtawkę ze skrzydłami, której nie mogłam odpuścić! Dobrze czasem być znów dzieckiem 🙂

Wspomniany park nazywa się Perivoj i jest jednym z największych i najstarszych parków w Dalmacji. Został założony w 1870r., a jego teren porasta bujna roślinność, na którą składają się topole, palmy, oleandry, drzewa laurowe, a także inna roślinność śródziemnomorska. Przyjemnie jest odpocząć w cieniu jego drzew. Na zdjęciach niżej park widziany od strony promenady podczas zachodu słońca.

Park Perivoj to nie jedyny zielony obszar Jelsy. Tak naprawdę wkoło roztacza się ogromna zielona połać lasów przykrywających wzgórza otaczające położoną w dolinie Jelsę. Tutaj możemy podziwiać piękne tereny górzystego Hvaru i rozkoszować się bliskością Adriatyku.

Z Jelsy możemy dojść pieszą ścieżką wzdłuż morza (ok. 4km) lub dojechać samochodem (inną trasą ok. 5 km) do kolejnej perełki na wyspie Hvar. Jest nią niewątpliwie miejscowość Vrboska, która również określana jest mianem chorwackiej Wenecji.

Wszystko za sprawą długiej zatoki, która wdziera się do miasteczka przeobrażając w szeroki kanał niczym we Włoszech. Nad kanałem możemy przejść dzięki wybudowanym, zabytkowym mostkom, które w połączeniu ze śródziemnomorską zabudową domów tworzą tutaj uroczy, romantyczny klimat. Wisienką na torcie jest niewielka wysepka z palmami znajdująca się pośrodku kanału.

Zatoka jest w dużej części zagospodarowana na port jachtowo-żaglowy, dlatego Vrboska przyciąga sporo wielbicieli żeglarstwa, którzy mogą w niej się zatrzymać na dłużej.

Vrboska to idealne miejsce na popołudniowy czy wieczorny spacer. Jest najmniejszą z trzech opisywanych przeze mnie miejscowości, dlatego można tu poczuć wyjątkowy spokój i sielską atmosferę. Zobaczcie sami na zdjęciach!

Gdzie plażować na wyspie Hvar?

Wyspa obfituje w mniejsze i większe zatoczki, w których skrywają się przepiękne plaże. Zazwyczaj są one żwirkowe lub kamieniste, rzadko kiedy można trafić na kawałek piaszczystego terenu. Przedstawię Wam 4 plaże, które udało nam się odwiedzić w trakcie pobytu na Hvarze.

Pierwszą plażą jest niewielka, miejska plaża w Hvar Town – Krizna Luka. Znajduje się na początku półwyspu Krizni Rat i jest bardzo dobrym punktem widokowym na zachód słońca. To plaża żwirkowa, przy której cumuje sporo łódek. Można się tam kąpać, ale naszym zdaniem nie jest to raczej miejsce do długiego plażowania lecz bardziej na chwilę odpoczynku czy szybką kąpiel w morzu.

Zdecydowanie większa i lepsza jest Pokonji Beach znajdująca się po drugiej stronie półwyspu Krizni Rat, ale tam nie dotarliśmy w ciągu dnia, więc trudno nam ją dokładnie ocenić.

Najpiękniejsza plaża, na której odpoczywaliśmy to Borca i znajdująca się obok niej Mala Milna (kilka kilometrów od Hvar Town). Doprecyzowując – stricte do Borcy nie doszliśmy, bo to dosyć długa, piesza trasa kamienistą drogą z Małej Milny (musiałam się oszczędzać w ciąży w takim upale). Ale plażowaliśmy w zatoce i z bliskim widokiem na nią, przechodząc na wskroś dziki półwysep przy Małej Milnie i lokując się na jego zboczu, w przyjemnym cieniu sosen. Ta miejscówka była dla nas po prostu idealna! Czuliśmy się jak w raju, szczególnie, że było jeszcze gdzie rozwiesić hamak 😉

Spędziliśmy dwa dni plażując w tym dzikim miejscu z cudownym widokiem, bez żadnego towarzystwa! Reset gwarantowany. Jedynym minusem było utrudnione zejście do wody (po głazach) i jeżowce, które niestety są częstym zjawiskiem w Chorwacji, szczególnie w takich odosobnionych i naturalnych obszarach. Wspaniale wspominamy spędzony tam czas!

Z kolei Mala Milna to mała, kameralna plaża żwirkowa z łagodnym zejściem do wody. Tam możemy spokojnie wybrać się całą rodziną. Jest prysznic i dwie knajpki, więc można zaplanować całodniowe plażowanie. Dojedziemy do niej samochodem, lecz uwaga, bo droga jest bardzo stroma i wąska. Można też w kilkanaście minut do niej dojść ze znajdującej się obok miejscowości Milna.

Następną perełką jest niewiarygodna plaża w miejscowości Zarace. Trafiliśmy na nią przypadkiem, przejeżdżając główną drogą na południu wyspy. Z okna samochodu zobaczyliśmy ten bajkowy widok i przepadliśmy! Niestety nie mieliśmy czasu, żeby zjechać na dół, ale udało nam się zrobić kilka zdjęć z góry i wylecieć dronem. Uwieczniliśmy to miejsce, bo zrobiło na nas ogromne wrażenie i totalnie się nie spodziewaliśmy takich atrakcji na Hvarze. Powiedzielibyście, że to Chorwacja? Bo my nie! Plaża i te formacje skalne to prostu jakiś KOSMOS 🙂

Ostatnią plażą, którą odwiedziliśmy na Hvarze nie ma oficjalnej nazwy, a znajdziecie ją na północnym wybrzeżu, kilka kilometrów za miejscowością Jelsa, przy Zen Beach Bar (to najlepiej wpisać w mapę Google). To standardowa, chorwacka plaża z bardzo łatwym dojazdem samochodem, widać ją już z głównej drogi. Jak zauważyliśmy przychodzą tutaj głównie lokalni mieszkańcy. Plaża jest żwirkowa, ale możemy też rozłożyć się na płaskich, wygodnych betonowych płytach, gdzie również bez problemu znajdziemy cień. Na tej plaży jest charakterystyczne betonowe molo, z którego śmiałkowie skaczą do morza.

Za skalistym półwyspem znajdującym się przy tej plaży, można zobaczyć malutki, opuszczony kościół sv. Luka. Obszar wkoło wygląda na zupełnie dziki, dlatego nie próbowaliśmy do niego dojść, a zdjęcia zrobiliśmy dronem. To miejsce wygląda naprawdę fascynująco!

To by było na tyle w temacie plażowania na Hvarze. Nie jest to kompletne zestawienie, lecz nasze autorskie. Nie jesteśmy typowymi plażowiczami, a raczej szukamy balansu między zwiedzaniem, a odpoczynkiem. Opisane plaże w pełni nas usatysfakcjonowały i liczymy, że Wam również się spodobają 🙂

Gdzie spać na wyspie Hvar?

Podczas naszego tygodniowego pobytu spaliśmy na wyspie Hvar w 3 lokalizacjach, choć nie było to konieczne, bo odległości między zwiedzanymi przez nas miejscami były stosunkowo niewielkie i można je pokonać w miarę krótkim czasie (z Hvar Town na drugą stronę wyspy, do Jelsy jest 30 km i jedzie się ok. 30 minut). Jednakże woleliśmy zostać w jednym miejscu kilka dni i lepiej go poznać niż co chwilę kursować w tą i z powrotem.

Pierwszym miejscem, które jest dość nietypową formą noclegu był glamping Plage Cachee. Cały pobyt na glampingu, zasady działania i nasze subiektywne odczucia opisałam w poście NIETYPOWE FORMY NOCLEGU – GLAMPING PLAGE CACHEE NA WYSPIE HVAR W CHORWACJI. Zajrzyjcie do niego, jeśli interesuje Was spanie w luksusowym namiocie na łonie natury.

Drugim naszym zakwaterowaniem był apartament Marija Magdalena w małej miejscowości Milna, położonej na południowym wybrzeżu wyspy, kilka kilometrów od Hvaru. Zdecydowaliśmy się na taką lokalizację, ponieważ chcieliśmy nocować w dużo spokojniejszym otoczeniu niż miasteczko Hvar i być blisko ładnej plaży. Dodatkowo wiedzieliśmy, że i tak głównie będziemy się przemieszczać samochodem ze względu na górzysty teren, toteż te kilka km do Hvaru nie robiło nam różnicy.

Wspomniany apartament był wręcz ogromny jak dla dwóch osób, co przekładało się na duży komfort pobytu. Osobne wejście, sypialnia, salon z otwartą kuchnią, łazienka i spory hol, a przede wszystkim piękny widok z balkonu na pobliską plażę i zatoki sprawiły, że bardzo chcielibyśmy tam kiedyś wrócić. Wyposażenie apartamentu było kompletne, nic nam nie brakowało by samemu przyrządzać posiłki. Mimo, że dom jest usytuowany blisko drogi nie słyszeliśmy żadnych hałasów, wręcz przeciwnie – odpoczęliśmy od zgiełku turystycznych miejscowości. Właścicielka świetnie mówi po angielsku, jest bardzo sympatyczna i bezproblemowa, a wszystko jest zaopiekowane i dobrze zorganizowane. Jedynym mankamentem jest zjazd do domu (z głównej ulicy ostry zakręt i stromy zjazd) i na plażę (stroma wąska droga), ale na to już nie ma nikt wpływu – takie ukształtowanie terenu, a tamtejsze widoki wszystko wynagradzają!

Trzecią lokalizacją, w której się zatrzymaliśmy był Guest House Jelsa. To był budżetowy nocleg, ale nadal z kuchnią. Wystrój był nieco przestarzały, ale studio było czyste. Starsza właścicielka, która nas meldowała, mimo, że bardzo sympatyczna niestety nie mówiła po angielsku co było dla mnie trudne w komunikacji. Na szczęście Robert był w stanie więcej się dogadać 🙂 W tym przypadku nie ma zbytnio co wychwalać, bo studio z aneksem było bardzo zwyczajne, a co więcej dostaliśmy inne niż to, które rezerwowaliśmy przez booking.com. Przez portal wykupiliśmy studio z otwartym widokiem na morze i Jelsę, a dostaliśmy pokój z bocznym widokiem na morze (dużo gorszym) i od strony ulicy (dużo głośniej). Na miejscu okazało się, że nasze studio zostało w tzw. międzyczasie wynajęte gościom, którzy przyszli „z ulicy”. Właściciel (syn starszej Pani) niestety nie aktualizuje dostępnych pokoi na bookingu, co jest wg nas niedopuszczalne. Czuliśmy się zwyczajnie rozczarowani, tym bardziej, że cena za obydwa studia była taka sama, bo gospodarz twierdzi, że wyposażenie jest takie samo.. Tym samym zapłaciliśmy tę samą kwotę za gorszy pokój – nie chciano nam udzielić żadnego rabatu ani nikt nie poczuł się do winy. W związku z tym radzimy uważać na ten obiekt i osobiście nie możemy go polecić.

Jak widać, różnie można trafić dlatego zachęcamy Was do czytania opinii czy to na blogach podróżniczych czy to na bookingu lub innym portalu, z którego korzystacie. My również zawsze staramy się po pobycie napisać swoje odczucia, by w przyszłości pomóc innym turystom przy podejmowaniu decyzji o noclegu.

Gdzie zjeść na wyspie Hvar?

Mam dla Was recenzje kliku miejsc, które testowaliśmy w trakcie podróży po Hvarze. Nie stołowaliśmy się w knajpach codziennie, gdyż założeniem było samodzielne przyrządzanie posiłków i jedynie okazyjne wyjście do restauracji czy kawiarni. Mimo to myślę, że nasze wskazówki będą pomocne przy wyborze miejsca konsumpcji.

Zgodnie z planem naszego zwiedzania zacznę od Hvar Town, gdzie na starówce znajduje się świetna knajpka Konoba Menego. Konoba oznacza w chorwackim restaurację serwującą lokalne dania. W Menego jest fajna, luźna atmosfera, a jeśli nie rozumiemy czegoś co jest w karcie kelner bez problemu wyjaśni nam po angielsku. Jedzenie jest naprawdę pyszne i co najważniejsze niestandardowe! Nie znajdziecie tam pizzy czy choćby plejskavicy, a regionalne potrawy i dania przyrządzane zgodnie z lokalnymi tradycjami. Przykładem jest serwowana w Menago rajska skuta, czyli deser z owczego, serwatkowego sera z miodem, który pochodzi właśnie z wyspy Hvar. Bardzo ciekawe smaki oraz klimatyczny, śródziemnomorski wystrój sprawił, że to nasz numer jeden na wyspie Hvar!

W Hvar Town odwiedziliśmy też restaurację Faria. Przyciągnęła nas do niej możliwość siedzenia w ogrodzie, w otoczeniu drzew i bujnej roślinności. Tutaj już jednak ciężej o tak wyrafinowane lokalne potrawy, a Faria specjalizuje się w pizzy, dlatego skusiliśmy się na takową. Niestety pizza zupełnie nas nie urzekła, a sałatka z octopusa, którą wzięliśmy na przystawkę była również bardzo przeciętna (jedliśmy lepsze, choćby w Splicie). Dlatego miejsce to można odwiedzić, ale do wybitnych nie należy 😉

Będąc w Jelsie wybraliśmy się do restauracji O’mora, znajdującej się w porcie, tuż obok czerwonego napisu „JELSA”. Zamówiliśmy smażone kalmary i swordfish’a z dodatkami (swordfish w Polsce nazywany jest miecznikiem lub włócznikiem). Jedzenie było bardzo dobre, obsługa przemiła, ale to co nas bardzo zaskoczyło to struktura wspomnianej ryby –  zwarta i gruba niczym w mięsie. Nigdy wcześniej nie jedliśmy takiego fileta, więc było to dla nas ciekawe, nowe doświadczenie kulinarne. Warto wybrać się do O’mory, nie tylko na swordfisha!

Drugim miejsce, które sprawdziliśmy w Jelsie jest Hit Bistro. Znajdziecie je przy posągu osła na promenadzie. To bardzo przyjemna, mała knajpka, w której zjecie szybkie dania i desery. My polecamy słodką wersje naleśników i gofry. Dużym plusem jest możliwość samodzielnego komponowania dodatków, mimo, że oferta jest naprawdę bogata! Wpadnijcie tam choć na chwilę, a na pewno nie pożałujecie! Lokalizacja: koło osła na promenadzie 😉

Ostatnią knajpką, którą chcemy Wam przedstawić jest Skojic w miejscowości Vrboska (kilka km od Jelsy). Trafiliśmy tam przypadkiem, spacerując po miasteczku. Przyciągnęła nas duża liczba gości i taras na górze z ładnym widokiem na kanał i wysepkę. Niestety taras był cały zajęty (polecamy zrobić rezerwację nawet po sezonie), dlatego usiedliśmy na zewnątrz, przy deptaku i to też jest super miejsce! W Skojic spróbowaliśmy pasty z krewetkami i tradycyjnej dalmatyńskiej pasticady. Potrawa ta składa się z duszonej wołowiny gotowanej w słodko-kwaśnym sosie z ziemniaczanymi kluskami gnocchi. Jeśli nigdy nie jedliście pasticady to musicie jej skosztować, gdyż właśnie w Dalmacji jest ona podawana w trakcie różnych uroczystości i spotkań.

Na koniec mam dla Was małą ciekawostkę 😉 Nie wspomniałam wcześniej, ale Hvar to najbardziej słoneczna chorwacka wyspa! Oznacza to, że na Hvarze jest najwięcej słonecznych dni w roku. Nie wiemy czy to prawda, ale słyszeliśmy taką plotkę, że jeśli jesteś na Hvarze i pada przez kolejnych 7 dni to zwracają Ci koszty noclegu. Nie potwierdzamy tej informacji, bo nam słońce świeciło cały czas, ale nie ukrywam, że zaciekawiło nas to. Słyszeliście kiedyś taką informację? Jeśli tak dajcie koniecznie znać, co by rozwiać wszelkie wątpliwości 🙂

Liczę, że tym wpisem zachęciłam Was do podróży na Hvar. My niesamowicie odpoczęliśmy na wyspie, szczególnie plażując w cudownych okolicznościach przyrody i to bez towarzystwa kogokolwiek! Odnaleźliśmy spokój, bliski kontakt z naturą i doceniliśmy trwającą chwilę. To był zdecydowanie najmocniejszy element naszych 3-tygodniowych wakacji w Chorwacji, dlatego gorąco Wam polecamy wybrać się na Hvar!

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *